17 stycznia 2018

Szuflandia

Wieki temu, chyba ze trzy lata temu, dostałam od koleżanki parę cudownych perełek. Jedną z nich była ta komoda. Pisałam o tym TU . Aż wstyd, że stała tyle lat, żeby się nią zająć. Ale tak to już jest. Szewc bez butów chodzi. Ciągle żyję w niedoczasie, więc kiedy mam chwilę, to nadrabiam obiecane prace dla innych. Ale pomiędzy świętami a nowym rokiem miałam totalny luzik, więc postanowiłam, że w końcu wprowadzę szuflandię na moje salony. ;)


Pierwsze prace nie napawały radością. Szuflady były źle powkładane i zadawałam sobie pytanie jak ja je włożę na ich prawidłowe miejsce. 


Ale, kiedy wyjęłam wszystkie szuflady do czyszczenia, okazało się, że każda ma swój numer! Oznakowanie zaczynało się od "75" do "100". Jeśli takie dalekie oznaczenia ma ta komoda, to były też przed nią. Może stały w rzędzie i poprzednie miały 1-24, 25-49, 50-74. To tylko moje przypuszczenia.



Bardzo cieszyłam się, ze ktoś , kiedyś oznaczył te miejsca. Potem zabrałam się do czyszczenia 25 szufladek. Nie było łatwo. By oczyścić drewno musiałam pozdejmować rameczki. W większości przypadkach gwoździe wychodziły bez problemu, ale w paru miejscach zostały bez możliwości ich podważenia. 



Ja nie miałam na to pomysłu. Ale mój M co mógł to wyjął, resztę bezgłowych gwoździ dobiłam i już. Trudno. Nie chciały wyjść to zostaną. haha...
Rameczki były bardzo zardzewiałe, więc pomalowałam je na grafit. Ale potem jakoś mi nie pasowały. Musiałam je przyciemnić. Spryskałam na przemian czarną i złotą farbą. Wyszły jakby były mosiężne. Zresztą sami zobaczcie.




Po oczyszczeniu, nie było co sklejać, więc zabejcowałam bejcą ciemny dąb. Potem zawoskowałam orzechowym kolorem. Wypolerowałam. Założyłam rameczki i nowe-stare gałki. 



No i już stoi na swoim miejscu. Mam nowe miejsce na swoje przydasie. 
Wrzuciłam dużo zdjęć, a co tam, mam nadzieję, że się nie zanudzicie :)








 
I tak jeszcze dla przypomnienia PRZED i PO. 




Uściski,
Beata



7 grudnia 2017

Dekoracja w oknie


Uwielbiam ten przedświąteczny czas. Można przystroić w domu dosłownie wszystko i żaden z domowników nie jest zdziwiony, że coś głupiego wymyśliłam. :)





W mojej kuchni nie da się nic świątecznie przystroić poza oknem. Więc użyłam swojej jesionowej gałęzi i powiesiłam ją w oknie kuchennym. Na niej zawiesiłam nieregularnie bałtyckie szyszki na biało-czerwonym sznureczku. Wcześniej, przyozdobiłam szyszki białą, kredową farbą.

4 grudnia 2017

Wymiana blatu starego stołu


Kochani! musiałam, normalnie musiałam zmienić blat kuchennego stołu, który zresztą nie dawno wstawiłam do kuchni. Pisałam o tym miesiąc temu czyli TU . Stół jest super. Mały nie przeszkadza nikomu, ale niestety blat odstaje od ściany. Nie wyglądało to ładnie, więc musiałam zmienić, by się nie rozchorować.




Zamówiłam trzy nowe, sosnowe dechy na wymiar. Przez pewien czas biłam się z myślami. Czy kupić tylko jedna i wstawić ją pomiędzy dwie stare. Ale nigdy nie mamy pewności, czy nowe drewno tak samo się zabarwi jak stare. Więc zdecydowałam, że zrobię nowy blat do starych nóg. :)


20 listopada 2017

Wianki cd....


Ostatnio wkręciłam się w klejenie świątecznych wianków. Przywiezione szyszki z nad morza powoli się kończą, ale to nic. Dokupuję różnego rodzaju półprodukty i tworzę, tworzę. Obieram wiodący kolor i kombinuję co by jeszcze dołożyć lub odjąć. 




Ostatnie moje dwa dzieła są w kolorze starego złota i błękitu. Nie zawsze świąteczny wianek musi być zielono- czerwony :)) 
Nie mam dużo zdjęć, ale pochwale się paroma.